Strona główna / Aktualności / Igunia: Moja Bateria

Igunia: Moja Bateria

Pojawił się kolejny wpis na stronie Iguni. Zapraszamy do lektury.

Iga

Mama Igi napisała:

Dochodzi siódma rano, leżymy  w ciepłej pościeli. Iga bawi się moimi włosami. Naszą poranną ciszę przerywa natrętny budzik, nie ma wyjścia, trzeba wstawać. Do pokoju przez chłodne szyby wpada coraz więcej porannego światła. Przyglądam się mojej małej dziewczynce. Niestety jej oczko jest  znowu opuchnięte. Opuchlizna pojawiła się zaraz po naszym powrocie do domu. Wiedzieliśmy, że to przez śruby zamontowane po bokach główki, są długie i sięgają do samego oczka. Wiedzieliśmy, że kości i wszystkie tkanki miękkie muszą się poukładać na nowo w maleńkiej główce. ale niepokoiło nas, że trwa to już prawie miesiąc. Poza utrzymującą się opuchlizną zachowanie Igi nie wskazywało na to, iż dzieje się coś złego. Postanawiam upewnić się, iż wszystko jest w porządku, robię Idze zdjęcie i wysyłam do Monachium.  Nazajutrz otrzymuję odpowiedź od doktora Gerneta. Według jego oceny Iga wygląda bardzo dobrze, opuchlizna spowodowana jest przez dystraktory i najpóźniej po drugiej operacji zniknie. Uff, właśnie taką odpowiedź chciałam otrzymać.

Obserwujemy Igę każdego dnia, w jej czaszce doktor Gernet pozostawił luki, które powinny zarosnąć w ciągu najbliższych lat. Doskonale można je wyczuć gładząc jej główkę. Sprawdzamy, czy się nie uwypuklają. Trwające dłuższy czas uwypuklenie mogłoby wskazywać na ścisk w czaszce i tworzące się wodogłowie, co występuje u ok. 10-20% dzieci po takiej operacji. Dlatego kontrolnie musimy wykonywać usg główki oraz badanie dna oka. Przy wystających z główki śrubach na skórze ciągle utrzymuje się stan zapalny. To naturalne, nie pogarsza się, więc jesteśmy spokojni, co jakiś czas robimy opatrunki z maści, którą otrzymaliśmy w klinice.

Minął miesiąc od kiedy jesteśmy w domu. Cieszymy się spokojem. Nie uciekniemy niestety od myśli związanych z kolejną operacją. Już w drugiej połowie stycznia wracamy do Monachium.  Czekamy na dokładny termin operacji i oczywiście na kosztorys, wiemy jednakże, że koszt będzie zbliżony do poprzedniego.  Nasze życie nigdy nie będzie już takie jak kiedyś. Jak trudno żyć, gdy  życiem rządzą pieniądze. Często mówimy, że w życiu pieniądz jest najważniejszy. W naszym przypadku jest tak dosłownie. Na szczęście otaczają nas cudowne Anioły, pełne entuzjazmu i zaangażowania, które nie oczekują nic w zamian.

Od narodzin Igi nie możemy się nadziwić ile osób zdecydowało się nam pomóc w zmaganiu z chorobą i codziennymi problemami. W dzisiejszym świecie, pełnym łatwych przyjemności  i pogoni za pieniędzmi, na pierwszy rzut oka mało jest bezinteresownego okazywania dobroci. mało człowieczeństwa i pozamaterialnych wartości. Wszyscy za czymś gonią i czegoś chcą. Więcej i więcej. My wiemy jednak, że w rzeczywistości jest inaczej, bo od dziewięciu miesięcy przekonujemy się o tym każdego dnia. Jeśli Bóg zsyła na ziemię Anioły, to my wiemy gdzie ich szukać.

W naszym życiu nieustannie radość przeplata się ze smutkiem, śmiech ze łzami.

Zawsze jednak kiedy moja bateria się wyczerpuje, widzę uśmiech Igi. Iga się uśmiecha – moja bateria się ładuje.

źródło: www.igareglewska.com

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.