Strona główna / Aktualności / „Jestem tutaj szczęśliwy”

„Jestem tutaj szczęśliwy”

Isa Mert wychował się w muzułmańskiej rodzinie. Mimo wielu przeciwności przyjął chrzest i opuścił swoją ojczyznę. – Jestem tutaj szczęśliwy – mówi 28-latek, który od kilku miesięcy mieszka w Giewartowie.

Isa jest Turkiem, wychowywał się w muzułmańskiej rodzinie. Jego rodzice rzadko chodzili do meczetu. Gdy Isa był nastolatkiem i sam zaczął tam chodzić odkrył, że w meczecie nie czuje się dobrze. Zaczął nabierać coraz większych wątpliwości dotyczących swojego wyznania. – Kilka razy przeczytałem Koran. Znalazłem tam dużo złych rzeczy o życiu, ludziach i przede wszystkim o Bogu. Jeśli wyznajesz islam, musisz bać się Boga. Nie mogłem tego pojąć. Pewnego dnia wziąłem do ręki Biblię. Tam dowiedziałem się, że Bóg jest dobry, że nie muszę się go bać. To był przełomowy moment w moim życiu – mówi Isa.

Gdy miał 18 lat był już pewien, że chce przyjąć chrzest. Podczas rodzinnego posiłku poinformował o swojej decyzji rodziców i siostrę. Siostra od razu zaakceptowała jego wybór. Rodzice mieli z tym wielki kłopot. Dla ojca był to szok. Pierwsza jego reakcja była taka, że wyrzucił syna z domu. – Po prostu kazał mi wyjść – 28-latek wspomina trudne chwile. Kilka dni tułał się po znajomych, bez pieniędzy. Na szczęście po tygodniu ojciec do niego zadzwonił i poprosił, by wrócił do domu. Z czasem rodzice uszanowali wybór syna, choć do dziś się z tym nie zgadzają. Isa jednak ani na chwilę nie zwątpił, że chce być chrześcijaninem. Regularnie czytał Biblię, chodził do kościoła. Na chrzest musiał jednak poczekać sześć długich lat. W Turcji księża raczej niechętnie udzielają chrztów, bo może to być niebezpieczne dla nich samych. Kilka lat temu pewien ksiądz został za to zamordowany. Isa przyjął chrzest na Cyprze, gdzie studiował. Ochrzcił go kapelan wojskowy w obozie narodów zjednoczonych.  – To był jeden z najważniejszych dni w moim życiu – mówi 28-latek.

Isa na Cyprze skończył studia, zdobył dyplom pielęgniarza anestezjologicznego. Choć miał w ręku dobry zawód, porzucił dotychczasowe życie i zdecydował się wyjechać do Polski. Skorzystał z zaproszenia ks. Jacka Dziela, którego poznał za pośrednictwem znajomego franciszkanina pracującego w Turcji. Pierwszy raz, na dwa tygodnie, Isa przyjechał do Polski 8 lat temu, kiedy ks. Jacek był jeszcze proboszczem parafii pw. św. Leonarda w Słupcy. Od tego czasu utrzymywali kontakt przez internet. W maju br. Isa przyjechał do Polski na dłużej. Najpierw do Markowic, gdzie wówczas pracował ks. Jacek. Kiedy proboszcz został przeniesiony do Giewartowa, również Isa tu się przeprowadził. 28-latek w Polsce chce zostać na stałe. Obecnie jest w trakcie załatwiania formalności z tym związanych.

Isa mieszka na plebanii w Giewartowie. Jak tylko może, pomaga w prowadzeniu parafii. Za to proboszcz zapewnia mu dach nad głową i wyżywienie. 28-latek intensywnie uczy się polskiego języka. Zaznacza, że nie jest to łatwe. – Polish language is masakra – mówi. Rozumie jednak już coraz więcej. Sam przyznaje, że większy problem ma z mówieniem po polsku. Kiedy opanuje nasz język i zda egzamin, będzie mógł wykonywać u nas swój zawód pielęgniarza anestezjologicznego. Na razie jako wolontariusz pracuje w słupeckim szpitalu. Jeździ tam niemal codziennie, pomagając w opiece nad pacjentami. Jak tylko może, angażuje się w życie Giewartowa i okolic.

Isa ukończył studia medyczne, uzyskując dyplom pielęgniarza anestezjologicznego. Aby w Polsce mógł wykonywać ten zawód musi zdać egzamin z naszego języka.

Isa przyjął chrzest na Cyprze, gdzie studiował. Ochrzcił go kapelan wojskowy w obozie narodów zjednoczonych.

Podczas uroczystości odpustowych Isa wcielił się w postać św. Rocha.

Isa Mert z ks. Jackiem Dzielem, na zaproszenie którego przyjechał do Polski.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Udowodnij to że nie jesteś programem *